Kiedy dźwięk opowiada historię. Wywiad z Marketing Managerem, który łączy analogową magię z cyfrowym światem transportu
Zuzanna Malek
Data utworzenia 21.11.2025
4 min czytania
Gdy nasze telefony nie dają nam odetchnąć, a „chwila spokoju” staje się towarem luksusowym, trudno uwierzyć, że ktoś wciąż siada i tworzy opowieści, które… po prostu trzeba usłyszeć. A jednak – ktoś taki jest. Konrad Spuła, Marketing Manager w Visline, a po godzinach twórca słuchowisk, muzyk i człowiek, który z uporem godnym kronikarza próbuje przywrócić dźwiękom ich dawną magię. Jego projekty łączą filozofię, historię i muzykę, a słuchacza wciągają w świat, w którym narracja znowu coś znaczy. Jak to możliwe, że sztuka i transport mają wspólny mianownik? Zapytała o to Zuzanna Malek.
Zuzanna Malek: Konrad, Twoje słuchowiska to zupełnie inny klimat niż to, do czego przyzwyczaił nas Internet. Skąd wziął się na to pomysł?
Konrad Spuła: Z muzyki. Zawsze byłem blisko grania, opowiadania, improwizowania. Ale zauważyłem, że w sieci brakuje… opowieści. Takich prawdziwych, jak kiedyś – radiowe słuchowiska, taśmy, atmosfera wspólnego słuchania. Pomyślałem: a co, jeśli spróbuję to wskrzesić? Połączyć słowo, muzykę na żywo i zobaczyć, czy współczesny odbiorca w ogóle ma na to przestrzeń. Okazało się, że ma – i to większą, niż zakładałem.
ZM: Jak wyglądają Wasze produkcje? Czego słuchacz może się spodziewać?
KS: To są historie zawsze z drugim dnem. Filozofia, wątki symboliczne, emocje. Działamy jako zespół od pięciu lat, słuchowiska tworzymy od czterech. To intymniejsza forma niż koncert – bardziej „do ucha”. Mamy bohaterów, którzy często szukają czegoś nieosiągalnego, jak w jednej historii: zdobyli wszystko, oprócz jednej jaskini. I nagle pojawia się pytanie: czy naprawdę musimy zdobywać wszystko? Lubię, kiedy słuchacz musi się na chwilę zatrzymać i zastanowić.
ZM: Brzmi jak twórczy chaos. Jak wygląda Wasz proces nagrywania?
KS: W najlepszym znaczeniu – tak, to chaos. Najpierw nagrywamy głosy, potem dogrywamy instrumenty, wszystko na żywo. Buzuki, mandolina, różne etniczne brzmienia. Czasem używamy czegoś tak prostego jak wysuszone owoce albo drewno skrzypiące jak drzwi w starej chacie. Muzyka jest tłem, ale czasem przejmuje opowieść. Dużo improwizujemy – to daje prawdziwy klimat.


ZM: A publiczność? Kto reaguje najlepiej w czasie występów na żywo?
KS: Ludzie, którzy przyszli mimo deszczu. Tacy, którzy siedzą pod altaną, blisko siebie. Idealne warunki – trochę prowizoryczne, trochę magiczne. Występujemy w barach, domach kultury, na konwentach, ale te najmniejsze spotkania są najciekawsze. Wtedy opowieść oddycha.
ZM: Widziałam Was w Visline i muszę przyznać, że poszłam z ciekawością, a wyszłam z zakwasami na twarzy od śmiechu. Jak łączysz to wszystko z marketingiem i transportem?
KS: Prosto: marketing też jest o opowieściach. O ludziach, usługach, marce. W Visline staram się pokazywać, że transport to nie tylko tonaż i terminy. To droga. Bohaterem jest ładunek, w tle jest czas, napięcie, nieprzewidywalność. To gotowa fabuła. Historie sprzedają, ale też tłumaczą, porządkują, nadają sens.
ZM: W Visline zorganizowaliśmy wśród pracowników konkurs na najciekawszą pasję i zwyciężyłeś w jednej z kategorii. Na co przeznaczysz wygraną?
KS: Zgłosiłem słuchowiska jako projekt wpływający pozytywnie na świat. I wygrałem – ku mojemu zaskoczeniu. Dzięki temu możemy wynająć profesjonalne studio, rozwinąć jakość nagrań. Super jest to, że Visline realnie wspiera takie rzeczy. Daje przestrzeń, żeby robić coś swojego.
ZM: To kiedy nowe słuchowiska?
KS: Jedno jeszcze w listopadzie, kolejne – grudzień albo styczeń. Temat: człowiek, który sprzedaje zło. Brzmi mrocznie, ale historia ma dużo zwrotów akcji. A wszystko pod szyldem „Co Słyszał Jesion” – jesteśmy na Spotify i YouTube.
ZM: Idealnie na jesienne wieczory. Dziękuję Ci za rozmowę – mam wrażenie, że wielu osobom przypomnisz, jak dobrze jest po prostu… posłuchać.
KS: Dzięki! Mam nadzieję, że te historie dadzą ludziom chwilę oddechu. Czasem tyle wystarczy.


Jeśli potrzebujesz usługi transportowej, którą zrealizują dla Ciebie pasjonaci transportu i nie tylko, zgłoś się do Visline:
